Olsztyn jest miastem leżącym w bardzo atrakcyjnym turystycznie miejscu. Miłośnicy jezior, których w granicach administracyjnych Olsztyna leży 16, znajdą tu wszystko co można nad jeziorami znaleźć – kąpiel, wędkowanie, sporty wodne, a w okolicznych lasach oczywiście grzyby. Do największych jezior należy bez wątpienia jezioro Ukiel, zwane też Krzywym, mające 412 ha powierzchni.


Mamy jeszcze Jezioro Długie, leżące w dzielnicy Likusy – niestety zanieczyszczane przez lata, a potem latami poddawane kuracji natleniającej i niezliczonym zabiegom polepszania jakości wody. Jest przy tym bardzo malownicze. Jezioro Skanda leżące przy wylocie szosy prowadzącej w kierunku Szczytna. Jezioro Kortowo.




Do kompletu zalicza się jeszcze jeziora leśne: Redykajny i Zbik, położone w okolicy Gutkowa. Jezioro Trackie i parę pomniejszych schowanych przed wzrokiem turystów, jak np. jeziorko Podkówka. Do tego dwie rzeki: Łyna i Wadąg, jak też jezioro o tej samej nazwie, położone trochę za miastem, nieopodal wsi Myki i Szypry. Lasy ciągnące się kilometrami stwarzają doskonałą okazję do dalekich spacerów, wyciszenia się na łonie natury. Lokali gdzie można wypić piwko i potańczyć, również nie brakuje. Zabytki, wspaniały zamek, stare kościoły, wielkie drzewa użyczające cienia latem. Olsztyn ma sporo przestrzeni. Nowe dzielnice były projektowane z rozmachem i wjeżdżając np. na Nagórki albo Jaroty ma się wrażenie, że „można oddychać”. Spora baza hotelowa nie pozostawia dla turystów niespełnionych życzeń. Starsze dzielnice jak np. Zatorze zachęcają do wędrówek przypominającyh klimatem warszawską Pragę, tylko oczywiście w mniejszej skali. Niejeden zagadnięty autochton potrafi opowiedzieć wiele ciekawych historii na temat miasta i konkretnie dzielnicy Zatorze, wiele lat uważanej za niezbyt bezpieczną. Teraz można już spokojniej podziwiać okolice i klimaty, które być może za kilka, kilkanaście lat całkowicie znikną.




Niecałe trzy km od Zatorza płynie rzeka Wadąg, nad którą jako dziecko spędzałem bardzo wiele czasu latem, początkowo z rodzicami a potem już tylko z rówieśnikami.








Także w centrum miasta wiele się pozmieniało. Są tacy, dla których te zmiany nie idą zbyt daleko. Dla równowagi, inni uważają że nie trzeba wiele zmieniać, a starą substancję miasta zachować dla potomnych. Kto ma rację, nie wiadomo, bo ilu ludzi, tyle na ten temat zdań. Osobiście jestem zadowolony z tych zmian, z ładnego bruku na starówce, z nowych linii tramwajowych, no, może dobrze byłoby coś jednak zrobić z okolicami dworca kolejowego, ale o tym mówiło się już trzydzieści lat temu, a jak jest, każdy widzi. Bez względu na to, do Olsztyna serdecznie zapraszam.
























Poza miastem znajduje się również wiele miejsc, które aż się proszą o ich odwiedzenie, jak np. okolice jeziorka Kielary, albo historyczna i zachowana w doskonałym stanie elektrownia na Łynie.





Do elektrowni na Łynie należy wyjechać z Olsztyna drogą w kierunku Dobrego Miasta i tuż przed mostem na Wadągu skręcić w lewo. Droga leśna do elektrowni jest niestety, bardzo wyboista, ale miejsce do którego trafiamy, wizualnie wynagrodzi nam trzęsiączkę podczas dojazdu. Tutaj rzeka Wadąg wpada do Łyny. Jest to znakomite miejsce na grilla albo po prostu na kontemplację spokoju i natury.



















